Pedagogika / Artykuły

mycall

Poniedziałek, 14 Styczeń 2013 16:36

Turystyka w społeczeństwie konsumpcji.

Redaktor:  admin
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Turystyka masowa, z jaką mamy obecnie do czynienia, zasadniczo różni od tej jaka występowała jeszcze na początku XX wieku. Jest ona przemysłem dostępnym dla mas, wpisującym się w konsumpcyjny charakter współczesnej cywilizacji. Jak podkreśla Ritzer: „Turystyka stała się towarem, który jest reklamowany, wystawiany na rynek i sprzedawany jak każdy inny towar”.[1]

Podróże nie należą już do dóbr zarezerwowanych tylko dla elit - podróżować może każdy. Wakacyjny wyjazd na Sycylie, Rodos, czy Wyspy Kanaryjskie nikogo już nie dziwi, podobnie jak nie dziwi nikogo posiadanie najnowszej konsoli gier Play Station, samochodu, czy też 50 calowego telewizora zawieszonego na ścianie.

Jak podkreślają Louis Turner, John Ash oraz Dennison Nash masowa turystyka stoi pod znakiem 4 „S”: Sun, Sand, Sea & Sex.[2] Ciepłe morze, plaża, bezchmurne niebo oraz możliwość rozrywki (sprowadzana do seksu) - oto najbardziej rozpowszechniony wizerunek współczesnego wyjazdu turystycznego kreowany przez biura podróży i media. Taki wizerunek wyjazdu nie tylko związany jest z zapotrzebowaniem klientów, ale przede wszystkim z łatwością przygotowania i sprzedaży tego typu produktu turystycznego. Turystyka masowa cechuje się bowiem tym, że określony produkt turystyczny jest sprzedawany wielokrotnie, dlatego jego prostota organizacyjna oraz „kolorowy” wizerunek jest kluczem do profitów finansowych dla biur podróży.

Według wspomnianych autorów „turystyka jest inwazją uciekinierów z metropolii na peryferia; turyści to osoby, które uciekają od uniformizacji i złożoności w egzotykę i prostotę, w inną przestrzeń, ale także w inny wymiar czasu. Turyści kupują sobie tubylczą kulturę tak jak wakacje. Wakacje są ładnie opakowanym towarem. Kultura tubylcza jest w niej produktem zamrożonym, spetryfikowanym, zastygłym w przeszłości”. [3]

Zaprzecza to powszechnie znanej tezie, że bezpośrednie kontakty przyczyniają się do łamania uprzedzeń i stereotypów. Jak bowiem łamać stereotypy, gdy kontakty z tubylcami podczas wyjazdu ograniczają się do minimum. Poznanie wzajemnej kultury i odmienności w trakcie kilku dniowej wycieczki jest trudne (nie możliwe?), wobec czego zarówno turyści, jak i tubylcy nie próbują zbliżyć się do siebie. Akceptują podział (turysta v tubylec) stworzony przez przemysł turystyczny. Turyści cieszą z wakacji, a tubylcy z pieniędzy jakie na nich zarabiają.

Zjawisko to jest powszechnie obserwowalne na świecie, czasami przyjmując skrajną postać. W krajach Afryki Północnej takich jak Tunezja, Maroko, Egipt turyści z Europy (także z USA, Japonii itd.) nie tylko ograniczają kontakty z tubylcami do minimum, ale także zamykają się w enklawach hotelowych, kompleksach rekreacyjnych, stworzonych wyłącznie dla turystów przyjezdnych. Często bywa tak, że osoba przyjeżdżająca np. do Tunezji widzi tylko lotnisko, hotel i skrawek plaży (zamknięty dla nieproszonych gości, którzy nie mogą poszczycić się hotelowym identyfikatorem z kodem kreskowym lub elektronicznym chipem). Zawsze jednak taki turysta może pochwalić się, że był w Tunezji. Czy jest to nadal turystyka? W społeczeństwie konsumpcji - jak najbardziej tak.

Decydującą rolę w kształtowaniu takiego charakteru turystyki i turystów odgrywają środki masowego przekazu. Atrakcyjność miejsca docelowego podróży nie zależy już wyłącznie od wartości historycznych, obyczajowych i kulturowych, które tam występują. Najbardziej przemawiającym czynnikiem, nakłaniającym do wyboru określonej oferty wycieczki, jest wizerunek ów miejsca przedstawiany przez media. Poprzez kolorowe reklamy, slogany w stylu „każdy prawdziwy turysta był w Paryżu”, media wskazują nam gdzie powinniśmy jechać i co powinniśmy zobaczyć w trakcie wycieczki. Choć wydaje nam się, że sami decydujemy o tym, gdzie chcemy jechać -wybór wycieczki odbywa się w pewnym sensie bez naszej świadomości - wybieramy bowiem to, co w marketingowy sposób zostało przygotowane i opakowane w katalogach, folderach, stronach internetowych, czy też reklamach telewizyjnych. Poddajemy się ukrytej manipulacji i modzie nadzwyczaj łatwo. Dziś popularna jest Tunezja, jutro Bułgaria, a za 3 lata Afganistan?

Środki masowego przekazu nie tylko zniekształcają rzeczywistość, z którą mamy do czynienia w codziennym życiu, ale także w pewnym stopniu kreują ją na swój sposób. Zdaniem Zbyszko Melosika „ Telewizja i Internet nie stanowią już „lustra”, w którym odzwierciedlane jest społeczeństwo (i jego potrzeby?); jest odwrotnie, to życie społeczne staje się imitacją rzeczywistości ekranu (kształtując potrzeby?)”.[4]

Chcemy mieć to - co media mówią nam, że wypada mieć; robimy to - co media mówią nam, że należy robić. Jednym słowem - media „rządzą” nami. Towarzyszy temu niespotykany wcześniej relatywizm tradycyjnych pojęć, wirtualne przedefiniowanie „miłości”, „piękna” i innych tradycyjnych wartości. Wzorce postaw i zachowań, nie wyznaczają już autorytety jak to miało miejsce w przeszłości. To jak mamy zachowywać się, prezentują nam bohaterowie Big Bradera, Baru i innych talk show. Paradoksalnie Janusz Dzięcioł z Big Bradera jest bardziej znany i ceniony niż Władysław Bartoszewski - dla ludzi i tak nie stanowi to różnicy („bo co to za różnica?”).

Przesłanie mediów obserwowane w reklamach (w stylu: „życie jest krótkie, dlatego używaj i ciesz się”), mówi że człowiek będzie w pełni szczęśliwy wówczas, gdy będzie potrafił cieszyć się z najmniejszych drobnostek (np. z zakupu nowego telewizora, odtwarzacza mp3, czy też nowej serii kosmetyków). Owo używanie ma być pozbawione refleksji - ona i tak bowiem nic nie daje i prowadzi do nikąd.

Wszystko co nas otacza pozbawione jest punktów odniesienia do tego co tradycyjne, co zostało ukształtowane na drodze historycznej. Tradycyjna ciągłość kulturowa została niemal zburzona. Praca przestała być dominantą życia ludzkiego, formą kształtowania osobowości i tożsamości, celem życia. Dla większości ludzi została sprowadzona do miejsca zdobywania pieniędzy - dzięki którym później możemy stać się szczęśliwi kupując nowy telewizor LCD, czy też wycieczkę do Chorwacji.

Jak podkreśla Zbyszko Melosik, w kulturze współczesnej występuje społecznie skonstruowana obawa przed monotonnym życiem. Nie tylko „natychmiastowa przyjemność”, ale także „maksymalna przyjemność” jest promowana przez media.

Maksymalną przyjemność oferują także biura podróży. Cechą produktu turystycznego, ze względu na różnice w czasie między kupnem produktu, a jego faktyczną realizacją jest to, że kupujemy wyobrażenie o wycieczce. Nie wiemy jak kupiony produkt będzie wyglądał w rzeczywistości - możemy sobie jedynie wyobrazić jego wizerunek (wizerunek miejsca, hotelu, restauracji, itp.). Kultura konsumpcji opiera się na maksymalizowaniu wrażeń - chcemy więc kupić taką wycieczkę, która zapewni nam nowe niepowtarzalne wrażenia - niedostępne w życiu codziennym.

Dla młodych ludzi atrakcyjność wycieczki w szczególnym stopniu związana jest z emocjami jakie ona zapewnia. Emocje te muszą być niepowtarzalne, niespotykane podczas zakupów w hipermarkecie, muszą zapewniać wzrost poziomu adrenaliny i smak przygody. Tylko taka wycieczka będzie ich interesować. Oferowane przez nauczycieli monotonnie przygotowane i przeprowadzone wycieczki „Szlakiem Słowackiego”, „Szlakiem Piastowskim” itp. nie wzbudzą w nich zainteresowania - będą nudne (ze względu na brak adrenaliny i smaku przygody). Wycieczka musi być ładnie zapakowana i wpływać na wyobraźnie konsumentów - w przeciwnym razie nie zostanie ani zauważona, ani - co istotniejsze dla biur podróży - sprzedana.



[1] K. Podemski, Socjologia podróży, Poznań 2005, s.95.

[2] Tamże, s.41.

[3] Tamże, s.41.

[4] Z. Melosik, Młodzież a przemiany kultury współczesnej [w:] Młodzież wobec nie gościnnej przyszłości, pod red.: Leppert R., Melosik Z., Wojtasik B., Wrocław 2005, s. 19.

 

Ostatnia aktualizacja: Poniedziałek, 14 Styczeń 2013 17:07

Powiązane artykuły (wg słów kluczowych)



Uwaga! .

Uzywamy plikow cookies, by ulatwic korzystanie z naszego serwisu. Jesli nie chcesz, by pliki cookies byly zapisywane na Twoim dysku, zmien ustawienia swojej przegladarki internetowej.

EU Cookie Directive Module Information