Doskonale pamiętamy wycieczki szkolne, wycieczki z przyjaciółmi w góry lub nad morze. Czy były to zazwyczaj momenty pełne przygód? Czy podróżując zdobyliśmy interesujące wiadomości o odwiedzanym terenie? Czy w trakcie podróży (lub po powrocie) wyrażaliśmy własne przeżycia, refleksje o odwiedzanym terenie? Czy dyskutowaliśmy z innymi na temat historii, architektury, przyrody związanej z odwiedzanym terenem? Czy odwiedzając np. obóz Auschwitz czuliśmy smutek, przygnębienie, strach przed wojnami?

Jeśli na choć jedno z postawionych pytań odpowiemy twierdząco, będzie to oznaczało, że owo podróżowanie w pozytywnym stopniu przyczyniło się do tego jacy jesteśmy i tym samym warte jest przeanalizowania w kontekście edukacji. Turystyka spełnia bowiem funkcje wychowawczą i kształceniową - które jak zostało wspomniane na początku pracy - zostały przyćmione ekonomiczną funkcją turystyki.

Wychowawcze znaczenie turystyki w rozwoju człowieka dostrzegano już bardzo dawno temu, o czym świadczyć może wypowiedz przyjaciela Cycerona zawarta w jednej z książek K. Przecławskiego: „Leży to w naturze ludzkiej lub jest jakimś jej obłędem, że widok miejsc związanych z obecnością wybitnych ludzi bardziej nas porusza niż opowieści o ich czynach, lub lektura ich dzieł. I ja czuje teraz wzruszenie na myśl o tym, że Platon prowadził tutaj swoje dyskusje filozoficzne. Również i pobliski ogród nie tylko mi go przypomina, lecz wskrzesza go niemal przed moimi oczami. Taka tkwi moc w zwiedzanych miejscowościach”.[1]

Pozytywne znaczenie turystyki w kształtowaniu osobowości dostrzegł także Jan Amos Komeński pisząc: „A gdym się tak w sobie myślami trapił, do tego przyszedłem przekonania, że najlepiej zrobię, gdy się najprzód wszystkim sprawom tego świata, jakie są pod słońcem, dokładnie przypatrzę, jedne z drugimi rozumnie porównam, a potem dopiero takie wybiorę sobie powołanie, w którym bym spokojnie prowadząc życie wszystkie swoje sprawy do porządku przywiódł. (…) Przeto masz zamiar podróżować za granicę. Nie pójdziesz tak jakby do drugiego kraju, lecz jakoby do szkoły, o której Bóg chciał, żeby była wspólna; tak jedni dla drugich jesteśmy jakoby teatrem, zmieniwszy punkt widzenia nawzajem siebie uczymy.(…) Wycieczki należy rozpoczynać od ziemi ojczystej: to jest najpierw wszystko w kraju należy zobaczyć: w ten sposób czynią ptaki próbując lotu…, aby krety w kraju nie usiłowały być gdzie indziej orłami”. [2]

Współcześnie, w sposób bardziej zorganizowany próbuje się określić znaczenie turystyki dla wychowania i edukacji. Badacze próbują określić znaczenie turystyki w ponowoczesnym świecie, upatrują przyczyn jej stale zwiększającej się popularności.

Aby zrozumieć, z czego wynika popularność turystyki, trzeba sobie wpierw uzmysłowić jakie możliwości ona nam stwarza. Do możliwości tych możemy zaliczyć: oderwanie się od codziennej rzeczywistości (wyznaczonej głownie przez rytm pracy), kontakt z nowymi miejscami (niedostępnymi w codziennym życiu), a przy tym emocje, przeżycia (pozostające w pamięci na bardzo długo). Możliwości te nie zawsze są prawidłowo wykorzystywane, o czym świadczy zwiększająca się popularność turystyki stricte konsumpcyjnej, o którym mowa w następnym rozdziale.

Do nielicznych badaczy, którzy na polskim gruncie zajmowali się wychowawczą funkcją turystyki, można zaliczyć Krzysztofa Przecławskiego. Zdaniem autora, turystyka może być środkiem poznania rzeczywistości, kształtowania określonej postawy wobec rzeczywistości, kształtowania uczuć, stwarzania możliwości działania twórczego, potęgowania zdrowia, może być także czynnikiem resocjalizacji.[3] Funkcje kształceniową zawiera on w funkcji wychowawczej.

Jak podkreśla autor: „uprawiając turystykę wchodzimy w bezpośredni, osobisty kontakt bądź z przyrodą, bądź z kulturą (zarówno z kulturą epok minionych, jak z kulturą współczesną), bądź z życiem społecznym, z ludnością odwiedzanych terenów. Szczególna wartość tego sposobu poznawania polega na tym właśnie, że dokonuje się bezpośrednio, a nie za pośrednictwem książek, czasopism, filmu, telewizji czy radia. Zdajemy sobie wszyscy z tego sprawę, że kontakt osobisty jest czymś jakościowo odmiennym od kontaktu pośredniego, technicznie nawet najlepiej rozwiązanego”.[4] Bezpośrednie poznanie Muzeum Auschwitz - Birkenau, Wielkopolskiego Parku Narodowego, czy też „wiklinowego” charakteru Nowego Tomyśla - będzie znacznie bardziej bezpośrednie (i tym samym trwalsze) niż zajęcia lekcyjne na ten temat w szkole. Poznawanie świata w opinii Przecławskiego jest pierwszoplanowym elementem wychowawczej funkcji turystyki.

Według niego, poprzez uprawianie turystyki kształtują się też określone postawy turystów wobec różnych sfer rzeczywistości - postawy altruistyczne, postawy życzliwości, sympatii, a także bardzo często przyjaźni wobec ludności odwiedzanych terenów i współuczestników wyjazdów. [5]

Doskonałym przykładem może być tutaj program wymiany studenckiej Sokrates - Erasmus (w którym autor niniejszego artykułu wziął udział), który możemy uznać za turystykę edukacyjną. Podczas pobytu w innym kraju studenci odkrywają, że ludzie nie różnią się zasadniczo między sobą (podobnie się zachowują, mają podobne problemy, zainteresowania itd.), mimo różnic w rozwoju ekonomicznym państw, różnym położeniu geograficznym. Tego typu programy kształtują postawę życzliwości i otwartości na różnice kulturowe, uzmysławiają, że stosunki między państwami na poziomie politycznym bardzo często negatywnie zniekształcają postrzeganie innych narodów i krajów przez zwykłych ludzi.

Turystyka wreszcie - jak podkreśla Przecławski - kształtuję postawę aktywną, uczy pokonywania trudności, usuwa obawy przed wysiłkiem, kształtuję postawy odwagi, hartu, a także solidarności w wysiłku, kształtuje także zdolność adaptacji do nowych warunków i sytuacji.[6] Nasuwa się tutaj przykład wyprawy rowerowej. Przemieszczanie się rowerami po szlakach wymaga wspólnej uwagi (np. na przejeżdżające samochody), uwzględniania potrzeb i możliwości słabszych cyklistów, walki ze zmęczeniem i szybkim reagowaniem na różnego typu wydarzenia (przebita dętka, kontuzja). Powodzenie wyprawy zależeć będzie od solidarnego zaangażowania i przejawianiu wspomnianych postaw przez wszystkich uczestników.

Turystyka jest również środkiem kształtowania uczuć, kształtowania emocjonalnej warstwy naszej psychiki. Jak podkreśla Przecławski, turystyka „dostarcza nam niezapomnianych nieraz przeżyć. Wyjeżdża się nie tylko po to, aby za każdym razem poznawać coś nowego, ale także po to aby raz jeszcze być w miejscach znanych, aby raz jeszcze przeżyć osobisty kontakt, czy to z przyrodą, czy z pięknem znanych obrazów, czy ze środowiskiem ludzkim. Turystyka uwrażliwia na piękno, turystyka uczy kochać”.[7]

Możliwość działania twórczego - kolejny element wychowawczej funkcji turystyki - sprowadza się do wykonywania określonych działań przed i podczas wyjazdu. Turysta indywidualny udający się w podróż niezorganizowaną, na „własną rękę” tworzy program wycieczki, stara się zaprogramować czas wolny w taki sposób by zobaczyć najbardziej interesujące go miejsca, zabytki. Wymaga to od niego studiowania literatury, Internetu, tworzenia koncepcji wycieczki w umyśle. Taka samodzielnie zorganizowana wycieczka, choć wymaga poświęcenia czasu i zaangażowania - w większym stopniu wpływa na zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności (posługiwania się mapą, zamawiania świadczeń, rezerwacji hoteli itd.) przez ów turystę.

Turystyka wg Przecławskiego może być wreszcie czynnikiem resocjalizacji. Funkcja ta związana jest z wykorzystaniem procesów zachodzących w grupie podczas wycieczki (zwłaszcza w turystyce kwalifikowanej).

Zilustrujmy to ponownie na przykładzie wyprawy rowerowej. Dyscyplina i obowiązki związane z wyprawą (określone godziny zbiórek, zasady postępowania na trasie, słuchanie kierownika grupy, pomoc innym uczestnikom wycieczki), z pewnością mają pozytywne znaczenie w procesie resocjalizacji, który zarazem odbywać się może w naturalnym środowisku - znacznie korzystniejszym dla tego procesu. Wdrażanie młodzieży do uprawiania turystyki, wskazywać im może atrakcyjną możliwość spędzania czasu wolnego, stanowiącą alternatywę dla zachowań przestępczych i społecznie dezaprobowanych.

Omówione elementy wychowawczej funkcji turystyki (eufunkcje) są dowodem na to, że prawidłowo zorganizowana turystyka z pedagogicznego punktu widzenia jest niezwykle wartościową formą spędzania czasu wolnego.

Turystyka mimo spełniania pozytywnych funkcji w odniesieniu do wychowania, ma także te negatywne (dysfunkcje). Odnoszą się one zarówno do turystów, jak i terenów przez nich odwiedzanych. Warto w tym miejscu przyjrzeć się choć kilku z nim.

Podstawowym problemem wycieczek jest to, że ograniczają się zazwyczaj do bardzo powierzchownego poznania rzeczywistości. O ile - jak podkreśla K. Przecławski - osobliwości przyrody i kultury bywają dostrzegane, zwłaszcza w tym przypadku, gdy są wymienione w przewodnikach, o tyle kontakt z ludźmi, z życiem społecznym mieszkańców terenów odwiedzanych jest minimalny, nieraz żaden - zwłaszcza w turystyce zagranicznej. Poznawanie „na ilość” a nie na „jakość”, nie tylko nie spełnia należycie wychowawczych funkcji, ale także jest szkodliwe dla jej uczestników przedstawiając nieprawdziwy wizerunek odwiedzanego regionu.

Problemem współczesnej cywilizacji jest także wzrastająca popularność postawy konsumpcyjnej wśród turystów. Najczęściej sprowadza się ona do „używania” odwiedzanego miejsca. Celem wyjazdu nie będzie poznanie lokalnej kultury (z poszanowaniem jej odrębności, tradycji i panujących obyczajów), celem tym będzie natomiast pusta rozrywka, połączona z demonstrowaniem swojej odmienność, „wyższości kulturowej” oraz korzystania z uciech (alkoholu, narkotyków, seksu). Dla pedagogów, animatorów czasu wolnego - stereotyp wycieczki oparty na „używaniu” - może stanowić problem przy wykorzystaniu jej w procesie edukacji.

Z punktu widzenia nauk pedagogicznych ważne jest wpływanie na taki rozwój turystyki, aby była ona nie tylko konsumpcją, ale przede wszystkim wartościową, (wpływająca na holistyczny rozwój jej uczestników) formą spędzania czasu wolnego. W tym celu konieczna wydaje się ingerencja nauk pedagogicznych w konstruowanie programów wycieczek (szczególnie tych dla dzieci i młodzieży) oraz w przygotowanie organizatorów i przyszłych turystów do rozumnego, świadomego, opartego na zasadach poszanowania społeczności lokalnych (jej tradycji, kultury) i przyrody podróżowania. Takiego podróżowania trzeba się nauczyć, podobnie jak nauczyć się trzeba języka, czytania, czy też wykonywania pracy zawodowej. Szczególną role w owej „nauce podróżowania” powinni odgrywać rodzice, szkoła i środki masowego przekazu. Pedagogika czasu wolnego - jako subdyscyplina pedagogiki - powinna także szerzej zainteresować się tą problematyką.



[1] K. Przecławski, Człowiek a turystyka- zarys socjologii turystyki, Kraków 1996, s. 97.

[2] K. Przecławski, Turystyka a wychowanie, Warszawa 1973, s. 69.

[3] K. Przecławski, Człowiek a turystyka,op.cit., s. 99.

[4] Tamże, s. 99-100.

[5] Tamże, s. 100.

[6] Tamże, s. 100-101.

[7] Tamże, s. 104.

Opublikowane w turystyka edukacyjna

feed-image Feed Entries

Uwaga! .

Uzywamy plikow cookies, by ulatwic korzystanie z naszego serwisu. Jesli nie chcesz, by pliki cookies byly zapisywane na Twoim dysku, zmien ustawienia swojej przegladarki internetowej.

EU Cookie Directive Module Information