Pedagogika / Artykuły

mycall

admin

admin

Adres witryny:

Poniedziałek, 11 Luty 2013 17:16

Trochę o fobii …

 

W życiu każdego człowieka zdarzają się chwile, które przyczyniają się do odczuwania nieokreślonych obaw i lęków. Czasem po prostu się boimy, nie umiejąc przy tym uzasadnić, czym jest to spowodowane. Jednak, gdy próbujemy zrozumieć pojawiające się uczucia przepełnione lękiem, nie potrafimy uzasadnić ich pochodzenia. Podobno każda osoba ma pewnego rodzaju zaburzenia fobiczne. Niektóre z nich potrafią przewrócić życie do góry nogami. Fobia może zdominować nie tylko myśli, ale także całe życie człowieka i bliskich mu osób.

 

Fobia, a co to takiego?

 

Potocznie fobią są nazywane silne obawy, lęki czy niechęć do określonej rzeczy, sytuacji itd. Natomiast w rzeczywistości jest ona zaburzeniem nerwicowym, które powoduje pewnego rodzaju obawę, paniczny strach, nad którym zwykle nie ma się kontroli. Potrafi pozbawić człowieka zdrowego rozsądku. Charakteryzuje się ona połączeniem paniki z dawką nieuzasadnionego lęku. Strach ten dotyczy między innymi różnych zjawisk, przedmiotów, sytuacji, zwierząt. Fobia może być bardzo niebezpieczna, gdyż brak odpowiedniej kontroli nad nią skutkuje niemożliwością normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Człowiek, pomimo że zdaje sobie sprawę z całej irracjonalności swoich lęków, nie potrafi nad nimi panować.

Jest kilka teorii dotyczących powstawania fobii. Przyczynami fobii mogą być traumatyczne wydarzenia lub nadmierne straszenie przez innych, które wystąpiły w okresie dzieciństwa. Nie każda osoba doświadczająca takich sytuacji później ma lęki fobiczne, a z niektórych obaw po prostu się wyrasta. Innym powodem pojawiania się fobii może być działanie nieświadomej części psychiki. Zgodnie z teorią psychoanalityczną jest to pewnego rodzaju przeniesienie zachowań agresywnych i regresywnych na siebie samego. Przecież fobia pochodzi z naszych wewnętrznych lęków, a wiec delikwent na własne życzenie utrudnia sobie codzienne funkcjonowanie. Zachowania związane z nadmiernymi lękami unieszczęśliwiają, a nawet mogą prowadzić do różnych nałogów. Substancje uzależniające, takie jak alkohol, papierosy czy narkotyki, są złudnym sposobem na chwilowe pozbycie się lęków fobicznych.

 

Ile jest fobii ?

 

Odmian fobii występuje nieograniczona ilość. Mogą one dosłownie dotyczyć wszystkiego. Głównie są wyróżniane fobie sytuacje i społeczne, ale niektórzy psychologowie wskazują trzy rodzaje fobii:

1) Prosta - dotyczy określonej rzeczy, czynności czy żywej istoty.  Do przykładowych należą ombrofobia (strach przed deszczem), aerofobia (strach przed lataniem), ornitofobia (strach przed ptakami), mysofobia (strach przed zarazkami), aranchnofobia (strach przed pająkami).

2) Społeczna - dotyczą obawy przed pewnego rodzaju publicznym upokorzeniem, ośmieszeniem czy kompromitacją. Może to być lęk przed przemówieniami, wystąpieniami na forum, nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich lub nawet wizytą u lekarza. Odmian tego rodzaju fobii jest naprawdę mnóstwo. Najgorsze jest to, że osoby cierpiące na tego rodzaju lęki, bardzo mocno wierzą w istnienie realnego zagrożenia. Skutek tego jest taki, że często naprawdę odnoszą porażki i upokorzenia w tych sytuacjach. Przez to sami potwierdzają swoje lęki.

3) Agorafobia - dotyczy szeregu lęków powiązanych z przebywaniem na otwartej przestrzeni oraz w miejscach uważanych przez daną jednostkę za zagrażające. Ten rodzaj fobii zwykle współwystępuje z innymi. Negatywne skutki tej fobii mogą być destrukcyjne dla człowieka. Skutkiem może być całkowity strach przed wyjściem z domu, spotykaniem się na otwartej przestrzeni. W praktyce osoba cierpiąca nie jest w stanie normalnie pracować i funkcjonować. Dąży do wyobcowania w społeczeństwie. Ten rodzaj jest powiązany z fobią społeczną.

Fobie są bardzo poważnym zagrożeniem, często jednak są pomijane i lekceważone. Tłumaczy się na przykład, że jeśli ktoś obawia się spotkań towarzyskich, to na pewno jest nieśmiały, pomija się fakt, że może doskwierać mu pewien rodzaj fobii społecznej.

 

Kto może mieć fobię?

 

Każdy człowiek może mieć jedną lub kilka, a nawet kilkanaście fobii. Niektóre z nich tylko lekko ograniczają życie lub są praktycznie nieszkodliwe. Gorzej, jeśli zmienią one całkowicie życie cierpiącej osoby.

Fobia może objawiać się w zróżnicowany sposób, głównie jest to silne przerażenie, a nawet występują ataki paniki. Do najczęstszych objawów somatycznych między innymi zaliczamy zawroty głowy, omdlenia, przyśpieszony oddech, kołatanie serca, pocenie się, zaburzenia mowy, brak kontroli nad czynnościami fizjologicznymi, drżenia rąk.

Są to symptomy, nad którymi dana jednostka w sytuacji lękowej nie jest wstanie panować czy też poradzić sobie z nimi.

Do przykładów potężnej mocy fobii należy przypadek braci Colleyrów, Homera i Langley'a. Należeli oni do cieszących się dobrą opinią mieszkańców Nowego Jorku.  Wspólnie zamieszkiwali jedną z kamienic. Homer i Langley powoli odseparowywali się od świata zewnętrznego. Zaczęli nocami wymykać się z domu, aby przeszukiwać pobliskie śmietniki. Żywili się tym, co znaleźli. Gromadzili tony śmieci. Dom zamienił się w jedno wielkie śmietnisko.  W obawie przed włamywaczami zabarykadowali drzwi i okna. Ponieważ nie uiszczali żadnych opłat, odłączono im wodę i prąd. Ale bracia radzili sobie poprzez picie wody z parku i gotowaniu na kuchence naftowej. Fobicznie obawiali się złodziei, dlatego też Langley pozakładał w całym domu najróżniejsze pułapki. Ich zadaniem było złapanie i  zasypanie potencjalnego włamywacza. Któregoś dnia policja została powiadomiona, że jeden z braci prawdopodobnie umarł. Niestety, nie można było się dostać do nich do domu. Dlatego też policja musiała przez kilka godzin forsować postawione barykady. Udało się znaleźć jednego z braci - Homera, który wpadł w jedną z zastawionych na złodziei pułapek, drugiego brata nie było. Ostatecznie policja znalazła Langley'a, ale trwało to kilka tygodni. Zmarł on z głodu. W domu znajdowało się około 150 ton śmieci. Jest to przykład ekstremalny destrukcyjnego działania lęków fobicznych.

Delikatniejszy przypadek fobii dotknął znanego wynalazcę. Mysofobia, czyli strach przed zarazkami, dotknęła Nicola Teslę. Fobia ta objawiała się między innymi przez to, że podczas spożywania posiłków każdą serwetkę używał tylko jeden raz. Skutkowało to tym, że podczas jedzenie miał ich dziesiątki, a każdą wyrzucał po wytarciu ust. Natomiast chusteczki do nosa nigdy nie użył drugi raz.

 

Czy można fobię wyleczyć?

 

Najważniejszą metodą walki z silnym lękiem jest odpowiednia psychoterapia, która zwykle jest bardzo skuteczna. W leczeniu fobii używa się najróżniejszych metod, które mają ukazać danej osobie, że ich lęki są nieracjonalne. Człowiek z własną fobią nie poradzi sobie sam, najlepiej udać się do specjalisty, aby mógł on wspomóc w skutecznym leczeniu fobii.

Sposób leczenia jest uzależniony od podejścia psychoterapeutycznego, a także rodzaju dolegliwości. Do przykładowych technik można zaliczyć desensytyzację. Działa na ona na zasadzie relaksacyjnej, odprężającej. Osoba, która osiągnie pełny spokój, wyluzuje się, może stopniowo konfrontować się ze swoimi lękami. Zaczyna się od sytuacji najprostszych, a kończy na pozbyciu się fobii.

Kolejnym sposobem jest zanurzenie, czyli celowe wywoływanie zdarzenia lękowego, aby pacjent mógł przyzwyczaić się do ich pojawiania się oraz nauczenia odpowiedniego reagowania.

Czasem pomocne jest leczenie farmakologiczne czy antydepresantami. W innych sytuacjach stosuje się modelowanie, czyli ukazywanie jednostce jak inni ludzie poradzili sobie z fobią. Natomiast techniki psychoanalityczne próbują wspólnie z pacjentem odnaleźć w podświadomości stłumione obawy, lęki, które mogą mieć wpływ na pojawianie się określonej fobii.

Metod leczenia jest wiele, ale należy pamiętać, że w każdej z nich bardzo ważna jest współpraca zaburzonej osoby z psychoterapeutą. Jeśli podejrzewamy, że ktoś z naszych znajomych może mieć fobię, warto się zainteresować problemem szerzej. Często dana osoba sama nie zdaje sobie sprawy z występującego zaburzenia, a nieleczona może doprowadzić nawet do śmierci.

 


Autor:  Aneta Iwona Nowak – psycholog z Trójmiejskiej Pracowni Psychologicznej „IMPULS”.

Stronę internetowa: www.tppimpuls.pl

e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

 

Poniedziałek, 14 Styczeń 2013 17:08

Globalny nastolatek jako turysta.

Tożsamość współczesnej młodzieży oraz jej styl życia kształtowane są inaczej niż miało to miejsce w przeszłości. W przeszłości wzorce zachowania kształtowane były głównie przez rodzinę i szkołę. Wyznaczały one standardy zachowań, były miejscem wychowania i socjalizacji. Wartości ogólnoludzkie takie jak miłość do drugiego człowieka, przyjaźń, pielęgnowanie tradycji oraz kształtowanie własnego niepowtarzalnego „ja” były priorytetowe w życiu społecznym.

Telewizja satelitarna, komputery, kolorowe magazyny, centra handlowe - determinują kształt kultury współczesnej, opartej na ciągłych zmianach obyczajowych i kulturowych. Rodzina i szkoła straciły wpływ na wychowanie młodego pokolenia - rolę tą przejęły media i grupy rówieśnicze. Pielęgnowanie tradycji, odmienności kulturowej w warunkach światowej globalizacji stało się niezwykle trudne. Wśród młodego pokolenia obserwuje się zjawisko odrzucania tradycji, historii przy jednoczesnym uciekaniu w codzienność. Istotne jest tylko to, co ma miejsce dzisiaj - „tu i teraz”. Planowanie życia (rodzinnego, zawodowego) w oczach młodych ludzi nie ma sensu, jak bowiem planować coś przy tak dynamicznych zmianach obyczajowych i kulturowych.

Jak podkreślają socjologowie (K. Przecławski, Z. Melosik, J. Urry, C. Rojek), globalizacja, kultura konsumpcji oraz mediatyzacja życia (zachodzące jednocześnie) przyczyniają się do głębokich zmian w kształtowaniu tożsamości młodzieży. Świat konsumpcji stał się światem obowiązującym, normalnym i naturalnym dla młodego pokolenia.[1] Młodzi ludzie, którzy nie godzą się z realiami kultury konsumpcji są autsajderami życia społecznego. Chcą „być” a nie „mieć”, ale realia i tak zmuszają ich do poddania się zasadą społeczeństwa konsumpcji. „Join or die” - czyli uznaj zasady panujące w kulturze konsumpcji albo umieraj (w sensie: bądź nieszczęśliwy, bądź biedakiem, bądź wykluczony ze społeczeństwa).

U młodych ludzi obserwowalny jest nowy rodzaj tożsamości, określany w literaturze mianem tożsamości globalnej. Jak podkreśla Zbyszko Melosik, jest ona w znacznie mniejszym stopniu kształtowana przez wartości narodowe i państwowe, w znacznie większym zaś przez kulturę popularną oraz ideologie konsumpcji.[2]

Globalny nastolatek - charakterystyczny dla klasy średniej, przejawia podobne zachowania, bez względu na szerokość geograficzną. Cechuje go podobna tożsamość i styl życia. Młody Amerykanin, Polak, czy też Koreańczyk - będzie słuchał tej samej stacji muzycznej (MTV, VIVA), pił ten sam napój (Red Bull, Coca Cola), chodził na zakupy do podobnych hipermarketów (Tesco, Lidl), bawił się w podobnych dyskotekach, na których wysyłać będzie smsy z identycznych telefonów (NOKIA, SIEMENS). [3]

Jaki jest globalny nastolatek? Na to pytanie można sobie odpowiedzieć obserwując młodych ludzi zarówno na ulicy, jak i w mediach - gdzie ów wizerunek „bycia” jest stale przedstawiany i promowany. Globalny nastolatek jest przede wszystkim niezwykle pragmatyczny (liczy się to co użyteczne w życiu), wolny jest od oceniania świata w kategoriach dualistycznych (dobro v zło; moralne v niemoralne; prawdziwe v kłamliwe). Na świat patrzy w sposób kontekstualny, akceptując mozaikowość świata. Interesuje go szybkie życie, w którym ciągle coś się dzieje. Nie boi się innych kultur - w szybkim tempie jest w stanie całkowicie przystosować się do zmian kulturowych. Jest w stanie „pływać” miedzy kulturami i wcale nie jest to dla niego wyrzutem sumienia. Stale szuka nowych wrażeń, które muszą dawać „kopa”, zwiększać poziom adrenaliny. Nie odczuwa potrzeby stabilizacji, wręcz przeciwnie -stabilizacja odbierana jest przez niego w kategoriach nudy, wegetacji.

Jako turysta globalny nastolatek czuje się znakomicie. Nie ma barier w podróżowaniu - lotniska, hotele, restauracje dobrze zna i wie jak z nich korzystać. Pomaga mu w tym ich jednorodność, przejawiająca się w podobnym sposobie świadczenia usług i podobieństwie wizualnym. Przemieszczając się z Polski do Norwegii w trakcie podróży i pobytu, korzystać będzie z tej samej restauracji McDonalds, jeść będzie takiego samego McBurgera i pił identycznie smakującego Sprit`a.

Turystyka związana z odkrywaniem, poznawaniem, nie będzie interesować globalnego nastolatka. Nie jest on bowiem nastawiony na wychwytywanie różnic kulturowych, poznawanie innych kultur. Dla niego tolerancja dla odmienności jest czymś naturalnym - nie dostrzega zagrożeń w „inności”. Media mówiły mu przez całe życie „bądź sobą”, „wyraź swój styl” - nauczył się więc tolerować odmienność innych ludzi.

Na wakacje pojedzie po nową niedostępną formę rozrywki, będzie szukał takich atrakcji, które gwarantują gwałtowny przypływ adrenaliny. Interesować go będą dyskoteki, parki rozrywki, ekstremalne formy sportu i rekreacji (skoki bungee, downhill, rafting itd.)

Globalny nastolatek - jako głodny przygody konsument - znakomicie wpisuje się w charakter masowej turystyki - która ów „głody” zaspakaja. Turystyka dostarcza mu wrażeń związanych z przemieszczaniem się, byciem w ciągłym ruchu, byciem „na topie”. Oferty biur podróży coraz częściej nastawiają się na młode pokolenie, tworząc dla nich specjalne oferty - naszpikowane „aktywnością”, „adrenaliną” i rozrywką.

Ryzykowne jest stwierdzenie, że wszyscy nastolatkowi są tacy sami - warto natomiast zauważyć, że pewne typy zachowań i style życia dominują wśród tej warstwy społecznej. Wynikają one z szerokiego wpływu kultury konsumpcji na niemal każdy aspekt życia ludzkiego.

Wśród młodych ludzi - podobnie jak w przypadku dorosłych - da się wyróżnić różne typy turystów, różniące się motywem oraz sposobem podróżowania. Globalnego nastolatka charakteryzuje to, że może on lawirować pomiędzy różnymi „typami” w zależności od danej sytuacji.

Zdaniem Cohena, człowiek decyduje się na podróż dobrowolnie ponieważ brakuje mu czegoś w jego życiowej przestrzeni - czegoś co jest warte trudów podróży. Na podstawie różnego podejścia do sfery transcendentalnej („centrum duchowego”), wyróżnił on cztery typy turystów: turystę rekreacyjnego, turystę szukającego odmiany, poszukiwacza doświadczeń oraz turystę eksperymentującego.[4] Typom tym możemy przyporządkować charakterystyczne motywy wyjazdu oraz zachowania w trakcie podróży. Globalny nastolatek „wpisuje się” w typologie turystów (którą można interpretować w różny sposób) stworzoną przez tego autora. Co istotne, może on odpowiadać wszystkim wymienionym przez Cohena typom turysty.

Pierwszym wymienionym typem turysty przez Cohena jest typ rekreacyjny - turysta taki traktuje podróż jak inne formy rozrywki (np. kino, oglądanie TV). Wyjeżdża, aby zregenerować się psychicznie i fizycznie. Jak podkreśla Cohen, w epoce „śmierci Boga”, zagubienia transcendencji, utraty w znalezienie jakiegoś nowego centrum (rozumianego jako miejsce duchowego oparcia, niekoniecznie religijnego) rekreacja pełni istotną funkcję społeczną, taką jak dawne pielgrzymki. Podróż daje nowe siły, jednostka umocniona (ale tylko na moment) wraca z niej do społeczeństwa. Młodzi ludzie - dla których Bóg, wartości religijne przestały być fundamentem duchowego życia upatrują centrum duchowego w rekreacji w odległych miejscach. Dają one „power” potrzebny do codziennego życia.[5]

Drugi typ turysty - to turysta szukający odmiany. Szuka on ucieczki od nudy i codzienności. W odróżnieniu do poprzedniego typu nie posiada on jakiegokolwiek własnego centrum, a także podróżuje do miejsc takiego centrum pozbawionych. Codzienna rzeczywistość jest monotonna, ciężko znaleźć coś nowego, co by „poruszyło”, „zaskoczyło”, dało wspomnianego „powera”. Zmiana środowiska sprawia, że choć na moment taka osoba poczuje się lepiej.[6]

Jak podkreśla Cohen - zarówno typ rekreacyjny, jak i typ szukający odmiany podlegają pod zasady masowej turystyki, turystom takim bowiem nie przeszkadza sztuczny świat pseudo wydarzeń i brak autentyzmu. Do tej kategorii turystów wpisuję się niewątpliwie globalny nastolatek. Taki rodzaj podróżowania jest dla niego naturalny, został bowiem wychowany w warunkach kultury konsumpcji - promującej postawy bezrefleksyjnej, zabawowej turystyki.[7]

Trzecim typem turysty jest poszukiwacz doświadczeń. Turysta taki będzie udawał się w podróż by odnaleźć nowe sensy życia, będzie poszukiwaczem autentyczności. W swoim społeczeństwie jest wyalienowany, nie mniej jednak nie buntuję się. Zachowuje dystans do poznawanych terenów, lokalnych społeczności - odwiedza je w celu zdobycia doświadczeń, pragnie obserwować inność. To taki „szlachetniejszy” rodzaj globalnego nastolatka. Stara się on oderwać od kultury upozorowania - wpadając w inne upozorowane kultury, miejsca.[8]

Kolejnym wyróżnionym przez Cohena typem turysty - jest turysta eksperymentujący. Nie jest on związany z duchowym centrum własnego społeczeństwa. Podróż jest dla niego jedną z dróg poszukiwania utraconego sensu. Turysta eksperymentujący metodą prób i błędów „poszukuje sam siebie”. Jak podkreśla autor, ten typ turysty jest charakterystyczny dla postnowoczesnych osobowości młodzieży Zachodu, szukającej siebie, kolejno „smakując życia w rolniczych wspólnotach, izraelskich kibucach, indyjskich asramach, odległych wioskach na Pacyfiku czy hippisowskich komunach”.[9] Owo poszukiwanie w skrajnych wypadkach staje się stylem życia, a eksperymentatorzy przekształcają się w „wiecznych poszukiwaczy”.[10]

Ostatnim typem wymienionym przez Cohena jest turysta egzystencjalny - nie szuka on nowego centrum, gdyż już je znalazł. Odrzucił on naturalne centrum własnego społeczeństwa i świadomie wybrał inne. Jak podkreśla autor: „nie pielgrzymuje on z jakieś peryferii swojej religii do jej centrum, lecz z chaosu w inny kosmos, z bezsensu do autentycznego istnienia”.[11]

Obraz pokolenia współczesnych nastolatków przedstawia Hanna Świda Ziemba w książce pt. „Młodzi w nowym świecie”. Autorka poddaje analizie wypowiedzi nastolatków charakteryzujące własne pokolenie.

Podstawą autocharakterystyki pokoleniowej okazały się zewnętrzne właściwości kultury, w którą młodzi ludzie bez udziału swej woli zostali wrzuceni. Młodzi ludzie nie mają punktu oparcia dla własnego pokolenia takiego jakie miały wcześniejsze pokolenia (związanego z światopoglądem, normami obyczajowymi, doświadczeniami historycznymi). W oczach młodych ludzi podstawowymi aspektami cywilizacji w jakiej żyją (i jaką tworzą?) jest zalew różnorakich informacji, mnogości możliwości, a także permisywizm społeczeństwa dorosłych, który nie stawia wychowankom żadnych istotnych barier. Jak podkreśla jeden z młodych ludzi: „mamy kolorowe miasta, ładnie wydane i nie ocenzurowane książki, paszporty nosimy w kieszeniach. Ale nie potrafimy się cieszyć. Może dlatego, że to wszystko wydaje się nam naturalne. Może - bo o nic nie musimy się starać. […] W ogóle jesteśmy bardzo „wyzwoleni”. Możemy robić absolutnie wszystko. Oczywiście nie każdy z tego korzysta.” ; „Jesteśmy pokoleniem ułomnym, bowiem nie jesteśmy w stanie się buntować. Nie możemy już walczyć o nowe swobody obyczajowe, ponieważ panuje już kompletna wolność osobista. Obdarto nas ze wszelkiej możliwości przeciwstawiania się starszemu pokoleniu, bowiem poprzednie generacje są nam przychylne. Nie jesteśmy w stanie stworzyć zachowań antykonformistycznych, bowiem natychmiast przeradzają się one w konformizm za sprawą rodziców, którzy ich nie dostrzegają lub im wręcz przyklaskują. Nie możemy zbudować nowego na ruinach starego, ponieważ stare nie istnieje.” ; „Jako młodzież mamy mętlik w głowach. Pochłaniamy wszystko.”[12]

Kształtowanie tożsamość w takich warunkach jest trudne, brak bowiem drogowskazów, idei - jednoznacznie wskazujących jak postępować, jak zachowywać się, co jest słuszne, a co nie. Jak podkreśla autorka „bezkierunkowość przynosi poczucie wolności absolutnej, która wszakże - w sensie podmiotowości - staje się równoznaczna z pustynną pustką.”[13] Jeden z młodych ludzi podkreśla, że „prawdopodobnie lubimy dostawać rzeczy gotowe, a ponieważ nie dostaliśmy od poprzedniego pokolenia mitu, chlubimy się tym, że znamy mechanizmy ich obalenia i że nie dajemy się nabrać. Tymczasem nabieramy się jeszcze bardziej: na używki, modę, ubrania, katalogi, czasopisma, muzykę i cynizm”. ; „ Dostaliśmy do zabawy mały „Zachód” - barwną ziemię obiecaną. Nie ma dziś różnicy między tym, co widzimy w telewizji (kolorowej i wielokanałowej…), a tym, co spotyka nas codziennie. Cudownie żyć z wzorcami osobowości podanymi na tacy przez błyszczące reklamy w drodze do szkoły i gangsterski film po kolacji…Dziś, drogi Panie Konwicki, „się je”, „się korzysta, a nie tworzy cudowne światy.” ; „Telewizja, kino, radio, książki (te najrzadziej, bo generalnie nie czytujemy) uczą nas jak być „OK”. Pokazują drogę do szczęścia, szybkiej miłości, pieniędzy, powodzenia.[…]Gwałcą nas, gwałcimy siebie. W oczy, w uszy, w mózg”. [14]

Jak podkreśla autorka książki, młodzi ludzie wskazują na fakt szerzenia się agresji i przemocy, które świat mediów goniący za największą oglądalnością promuję. Jak piszę jeden z nastolatków: „Obecna młodzież jest coraz gorsza, gdyż od dziecka wpajana jest w nią nienawiść i przemoc. Oglądając wiele amerykańskich bajek, dzieci uczą się wszystkiego co najgorsze. Większości dzieci i młodzieży podobają się filmy ukazujące przemoc, gdzie ludzie mordują się nawzajem. Polska młodzież zaczyna robić to samo. Bierze kij baseballowy i wyrusza w „teren”. Wtedy wszystko jej przeszkadza: ludzie, budowle. Zaczynają niszczyć mienie miast” ; „Na świecie jest coraz więcej przemocy. Podobno pod wpływem kina i telewizji. Giną nasi rówieśnicy. Zabijają ich ludzie w tym samym wieku.”[15] Śmierć - która jest powszechna w filmach, grach komputerowych nie wytwarza już lęku w młodych ludziach. Może wydaje się im, że podobnie jak w grach komputerowych, po śmierci bohatera zawsze można zrestartować grę i dać mu drugie (i trzecie, czwarte, piąte….) życie. Szkoda tylko, że w realnym życiu takiej możliwości nie ma. Młodzi ludzie podkreślają, że są odporni na okrucieństwo: „obserwujemy je na co dzień, często popijając herbatkę i zajadając ciasteczka, kiedy w wiadomościach pokazywane są kolejne mordy. Milczenie i uodpornienie stało się teraz przyzwoleniem: wolno już zabijać, wolno kraść, byle cię nie złapano. Otrząsamy się z obojętności, otrząsamy się ze snu w chwili, kiedy po nagłośnieniu pewnych wydarzeń, tak jak miało to miejsce po zabiciu Tomka Jaworskiego, uświadamiamy sobie, że zgadzając się na taki świat, skazujemy samych siebie. Okazuje się, że moje przyzwolenie jest wyrokiem śmierci na mnie, przyjaciół, bliskich”.[16]

Młodzi ludzie podkreślają, że skazani są na pogoń za pieniądzem. Zasobny portfel stał się głównym wyznacznikiem statusu społecznego. Zarabianie pieniędzy w społeczeństwie konsumpcji jest tak samo ważne jak ich wydawanie. Jak podkreśla pewien licealista: „Jeśli coś łączy moje pokolenie w Polsce, to właśnie uczestnictwo w ustroju kapitalistycznym, w którym stopniowo przewagę nad prawdą zaczynają zyskiwać pieniądze. Nie oznacza to, że są wartościowsze od prawdy. Po prostu nawet ci, którzy chcieliby zawsze „być”, a dopiero na drugim miejscu „mieć”, często zapominają o prawdzie, odkładają „bycie” na potem, by najpierw zapewnić sobie przetrwanie.[…] Pieniądz przejął role ośrodka w świecie, w jakim się obracamy, z tą różnicą, że dla jednych jest jedynie środkiem, by mogli utrzymać się powierzchni, dla innych celem samym w sobie. Chęć posiadania jest tak silna, że obalamy kanony, tabu moralne.”[17]

Ludzie zanurzeni w takich realiach, bardzo często rezygnują z swoich marzeń (np. ze studiowania „niedochodowych” kierunków) uznając je za nie przynoszące profitów (w rozumieniu wypchanego portfela). W imię dobrobytu potrafią studiować i pracować tam, gdzie czują się źle, ale za to jest szansa zarobienia dużych pieniędzy. Mimo, że wewnętrznie buntują się przeciwko zastanej rzeczywistości, czują się pokrzywdzeni, to jednak poddają się jej absolutnie. Jak podkreśla jeden z nastolatków: „największą krzywdą, jaką wyrządza nam świat, jest promowanie nowoczesnych wzorów, które degradują tradycyjne wartości moralne, takie jak: uczciwość, wierność małżeńska, szacunek dla cudzej własności itp. Co jest wartością teraźniejszą? Wygląd zewnętrzny, poziom dochodów, dom, samochód, telefon komórkowy.[…]rzeczywiście to się liczy i za tym goni młodzież.”[18]

Przytoczone wypowiedzi młodzieży świadczą o głębokich przemianach kultury współczesnej i tożsamości młodzieży. Pewna (coraz liczniejsza?) grupa młodych ludzi w wycieczkach turystycznych upatruje odnalezienia „prawdziwości” świata, oderwania się od „medialnego koktajlu” serwowanego na każdym kroku. Możliwość kontaktu „na żywo” z odwiedzanym terenem ma zmieniać postrzeganie pewnych zjawisk, burzyć uprzedzenia i stereotypy tworzone i promowane przez środki masowego przekazu.

Turystyka może być czynnikiem stymulowania „alternatywnego stylu życia”, czynnikiem zmiany postaw w kierunku poszukiwania prawdy, poznawania świata, umiłowania kraju, poznawania siebie, kształtowania postaw alterocentrycznych, kształtowania wrażliwości emocjonalnej.[19] Z drugiej strony może być natomiast pustą formą rozrywki - nastawioną wyłącznie na używanie.



[1] Z. Melosik, Młodzież a przemiany kultury współczesnej, op.cit., s. 14.

[2] Tamże, s. 24-25.

[3] Z. Melosik, Teoria i praktyka edukacji wielokulturowej, Kraków 2007, s. 53.

[4] K. Podemski, op.cit., s.52-54.

[5] Tamże, s.52.

[6] Tamże, s.52.

[7] Tamże, s.52-53.

[8] Tamże, s.53.

[9] Tamże, s.53.

[10] Tamże, s.53.

[11] Tamże, s.54.

[12] H. Świda - Ziemba, op.cit., s. 18-19.

[13] Tamże, s. 18-19.

[14] Tamże, s. 18-19.

[15] Tamże, s.20.

[16] Tamże, s. 24.

[17] Tamże, s. 24-25.

[18] Tamże, s. 26.

[19] A. Wartecka - Ważyńska, Turystyka młodzieży i jej uwarunkowania, Poznań 2007, s.52.

 

Poniedziałek, 14 Styczeń 2013 16:36

Turystyka w społeczeństwie konsumpcji.

 

Turystyka masowa, z jaką mamy obecnie do czynienia, zasadniczo różni od tej jaka występowała jeszcze na początku XX wieku. Jest ona przemysłem dostępnym dla mas, wpisującym się w konsumpcyjny charakter współczesnej cywilizacji. Jak podkreśla Ritzer: „Turystyka stała się towarem, który jest reklamowany, wystawiany na rynek i sprzedawany jak każdy inny towar”.[1]

Podróże nie należą już do dóbr zarezerwowanych tylko dla elit - podróżować może każdy. Wakacyjny wyjazd na Sycylie, Rodos, czy Wyspy Kanaryjskie nikogo już nie dziwi, podobnie jak nie dziwi nikogo posiadanie najnowszej konsoli gier Play Station, samochodu, czy też 50 calowego telewizora zawieszonego na ścianie.

Jak podkreślają Louis Turner, John Ash oraz Dennison Nash masowa turystyka stoi pod znakiem 4 „S”: Sun, Sand, Sea & Sex.[2] Ciepłe morze, plaża, bezchmurne niebo oraz możliwość rozrywki (sprowadzana do seksu) - oto najbardziej rozpowszechniony wizerunek współczesnego wyjazdu turystycznego kreowany przez biura podróży i media. Taki wizerunek wyjazdu nie tylko związany jest z zapotrzebowaniem klientów, ale przede wszystkim z łatwością przygotowania i sprzedaży tego typu produktu turystycznego. Turystyka masowa cechuje się bowiem tym, że określony produkt turystyczny jest sprzedawany wielokrotnie, dlatego jego prostota organizacyjna oraz „kolorowy” wizerunek jest kluczem do profitów finansowych dla biur podróży.

Według wspomnianych autorów „turystyka jest inwazją uciekinierów z metropolii na peryferia; turyści to osoby, które uciekają od uniformizacji i złożoności w egzotykę i prostotę, w inną przestrzeń, ale także w inny wymiar czasu. Turyści kupują sobie tubylczą kulturę tak jak wakacje. Wakacje są ładnie opakowanym towarem. Kultura tubylcza jest w niej produktem zamrożonym, spetryfikowanym, zastygłym w przeszłości”. [3]

Zaprzecza to powszechnie znanej tezie, że bezpośrednie kontakty przyczyniają się do łamania uprzedzeń i stereotypów. Jak bowiem łamać stereotypy, gdy kontakty z tubylcami podczas wyjazdu ograniczają się do minimum. Poznanie wzajemnej kultury i odmienności w trakcie kilku dniowej wycieczki jest trudne (nie możliwe?), wobec czego zarówno turyści, jak i tubylcy nie próbują zbliżyć się do siebie. Akceptują podział (turysta v tubylec) stworzony przez przemysł turystyczny. Turyści cieszą z wakacji, a tubylcy z pieniędzy jakie na nich zarabiają.

Zjawisko to jest powszechnie obserwowalne na świecie, czasami przyjmując skrajną postać. W krajach Afryki Północnej takich jak Tunezja, Maroko, Egipt turyści z Europy (także z USA, Japonii itd.) nie tylko ograniczają kontakty z tubylcami do minimum, ale także zamykają się w enklawach hotelowych, kompleksach rekreacyjnych, stworzonych wyłącznie dla turystów przyjezdnych. Często bywa tak, że osoba przyjeżdżająca np. do Tunezji widzi tylko lotnisko, hotel i skrawek plaży (zamknięty dla nieproszonych gości, którzy nie mogą poszczycić się hotelowym identyfikatorem z kodem kreskowym lub elektronicznym chipem). Zawsze jednak taki turysta może pochwalić się, że był w Tunezji. Czy jest to nadal turystyka? W społeczeństwie konsumpcji - jak najbardziej tak.

Decydującą rolę w kształtowaniu takiego charakteru turystyki i turystów odgrywają środki masowego przekazu. Atrakcyjność miejsca docelowego podróży nie zależy już wyłącznie od wartości historycznych, obyczajowych i kulturowych, które tam występują. Najbardziej przemawiającym czynnikiem, nakłaniającym do wyboru określonej oferty wycieczki, jest wizerunek ów miejsca przedstawiany przez media. Poprzez kolorowe reklamy, slogany w stylu „każdy prawdziwy turysta był w Paryżu”, media wskazują nam gdzie powinniśmy jechać i co powinniśmy zobaczyć w trakcie wycieczki. Choć wydaje nam się, że sami decydujemy o tym, gdzie chcemy jechać -wybór wycieczki odbywa się w pewnym sensie bez naszej świadomości - wybieramy bowiem to, co w marketingowy sposób zostało przygotowane i opakowane w katalogach, folderach, stronach internetowych, czy też reklamach telewizyjnych. Poddajemy się ukrytej manipulacji i modzie nadzwyczaj łatwo. Dziś popularna jest Tunezja, jutro Bułgaria, a za 3 lata Afganistan?

Środki masowego przekazu nie tylko zniekształcają rzeczywistość, z którą mamy do czynienia w codziennym życiu, ale także w pewnym stopniu kreują ją na swój sposób. Zdaniem Zbyszko Melosika „ Telewizja i Internet nie stanowią już „lustra”, w którym odzwierciedlane jest społeczeństwo (i jego potrzeby?); jest odwrotnie, to życie społeczne staje się imitacją rzeczywistości ekranu (kształtując potrzeby?)”.[4]

Chcemy mieć to - co media mówią nam, że wypada mieć; robimy to - co media mówią nam, że należy robić. Jednym słowem - media „rządzą” nami. Towarzyszy temu niespotykany wcześniej relatywizm tradycyjnych pojęć, wirtualne przedefiniowanie „miłości”, „piękna” i innych tradycyjnych wartości. Wzorce postaw i zachowań, nie wyznaczają już autorytety jak to miało miejsce w przeszłości. To jak mamy zachowywać się, prezentują nam bohaterowie Big Bradera, Baru i innych talk show. Paradoksalnie Janusz Dzięcioł z Big Bradera jest bardziej znany i ceniony niż Władysław Bartoszewski - dla ludzi i tak nie stanowi to różnicy („bo co to za różnica?”).

Przesłanie mediów obserwowane w reklamach (w stylu: „życie jest krótkie, dlatego używaj i ciesz się”), mówi że człowiek będzie w pełni szczęśliwy wówczas, gdy będzie potrafił cieszyć się z najmniejszych drobnostek (np. z zakupu nowego telewizora, odtwarzacza mp3, czy też nowej serii kosmetyków). Owo używanie ma być pozbawione refleksji - ona i tak bowiem nic nie daje i prowadzi do nikąd.

Wszystko co nas otacza pozbawione jest punktów odniesienia do tego co tradycyjne, co zostało ukształtowane na drodze historycznej. Tradycyjna ciągłość kulturowa została niemal zburzona. Praca przestała być dominantą życia ludzkiego, formą kształtowania osobowości i tożsamości, celem życia. Dla większości ludzi została sprowadzona do miejsca zdobywania pieniędzy - dzięki którym później możemy stać się szczęśliwi kupując nowy telewizor LCD, czy też wycieczkę do Chorwacji.

Jak podkreśla Zbyszko Melosik, w kulturze współczesnej występuje społecznie skonstruowana obawa przed monotonnym życiem. Nie tylko „natychmiastowa przyjemność”, ale także „maksymalna przyjemność” jest promowana przez media.

Maksymalną przyjemność oferują także biura podróży. Cechą produktu turystycznego, ze względu na różnice w czasie między kupnem produktu, a jego faktyczną realizacją jest to, że kupujemy wyobrażenie o wycieczce. Nie wiemy jak kupiony produkt będzie wyglądał w rzeczywistości - możemy sobie jedynie wyobrazić jego wizerunek (wizerunek miejsca, hotelu, restauracji, itp.). Kultura konsumpcji opiera się na maksymalizowaniu wrażeń - chcemy więc kupić taką wycieczkę, która zapewni nam nowe niepowtarzalne wrażenia - niedostępne w życiu codziennym.

Dla młodych ludzi atrakcyjność wycieczki w szczególnym stopniu związana jest z emocjami jakie ona zapewnia. Emocje te muszą być niepowtarzalne, niespotykane podczas zakupów w hipermarkecie, muszą zapewniać wzrost poziomu adrenaliny i smak przygody. Tylko taka wycieczka będzie ich interesować. Oferowane przez nauczycieli monotonnie przygotowane i przeprowadzone wycieczki „Szlakiem Słowackiego”, „Szlakiem Piastowskim” itp. nie wzbudzą w nich zainteresowania - będą nudne (ze względu na brak adrenaliny i smaku przygody). Wycieczka musi być ładnie zapakowana i wpływać na wyobraźnie konsumentów - w przeciwnym razie nie zostanie ani zauważona, ani - co istotniejsze dla biur podróży - sprzedana.



[1] K. Podemski, Socjologia podróży, Poznań 2005, s.95.

[2] Tamże, s.41.

[3] Tamże, s.41.

[4] Z. Melosik, Młodzież a przemiany kultury współczesnej [w:] Młodzież wobec nie gościnnej przyszłości, pod red.: Leppert R., Melosik Z., Wojtasik B., Wrocław 2005, s. 19.

 

« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

feed-image Feed Entries

Uwaga! .

Uzywamy plikow cookies, by ulatwic korzystanie z naszego serwisu. Jesli nie chcesz, by pliki cookies byly zapisywane na Twoim dysku, zmien ustawienia swojej przegladarki internetowej.

EU Cookie Directive Module Information